E-BOOK Poradnik pigularza. Praktyczne aspekty pracy w aptece PDF
E-book przedstawia całokształt obowiązków i wyzwań, z jakimi stykają się pracownicy aptek. Poradnik ma za zadanie usprawnić komunikację z pacjentami, pomóc usystematyzować wiedzę i umiejętności związane z obsługą pacjenta, a w szczególności inspirować do…

E-BOOK Poradnik pigularza. Praktyczne aspekty pracy w aptece
Zobacz w księgarniSpis treści
- 2. Poradnik pigularza. Praktyczne aspekty pracy w aptece
- 18. Poradnik pigularza. Praktyczne aspekty pracy w aptece
- Historia zawodu 19
- […] Ostatni element farmakopei norymberskiej9 […], gdzie czytamy m.in.,
- Proszę – jakie aktualne przesłanie!
- 9. Farmakopea norymberska – „Zbiór zasad sporządzania leków, które obecnie są
- 10. Zbigniew Bela: O starożytnych antidotach, złotych pigułkach i innych sprawach
- 11. Ibid., s
- 12. Ibid., s
- 30. Poradnik pigularza. Praktyczne aspekty pracy w aptece
- „Zadam panu jedno pytanie…” – stawiamy rozmówcę w sytu
- „To tylko zwykłe działanie niepożądane” – umniejszamy zna
- „Czy stosuje pani leki przeciwzakrzepowe?”, „Czy mierzy pani
- „Na pewno zgodzi się pani ze mną…”,
- „Czy nie sądzi pani, że…”,
- „Jestem przekonany, że słyszała pani o…”
- Porozumiewanie się 31
- „Wiem, co chce pan powiedzieć”
- Pigularz w pełnej krasie, czyli receptura
Fragmenty książki
Historia zawodu 19 (s. 18)
Praktyczne aspekty pracy w aptece 1898 – Dreser wprowadza do lecznictwa aspirynę. 1909 – Ehrlich tworzy podstawy chemioterapii, wykorzystując salwarsan. 1912 – Funk z łusek ryżu wyodrębnia substancję stymulującą wzrost organizmów zwierzęcych i nazywa ją witaminą. 1922 – Banting i Best wyodrębniają insulinę. 1928 – Szent-Györgyi izoluje witaminę C.
1929 – Fleming odkrywa bakteriostatyczne działanie penicyliny. Era antybiotyków 1940 – wprowadzenie do lecznictwa penicyliny. 1944 – Waksman uzyskuje streptomycynę. 1946 – Lehman wprowadza kwas paraaminosalicylowy do leczenia gruźlicy. 1951 – w Polsce ustawa o uspołecznieniu i przejęciu aptek na własność państwa.
Era biotechnologicznego wytwarzania leków 1973–1979 – powstanie inżynierii genetycznej i jej przemysłowych zastosowań (biotechnologii). W zestawieniu chronologicznym opartym na podręczniku nie uwzględniam wspomnianych tam kongresów naukowych, powstania towarzystw, publikacji farmakopei, ponieważ byłoby to niemal tak zajmujące jak napisy końcowe filmu W 80 dni dookoła świata z 1956 roku. I na tym kończy profesor Rembieliński. Całe szczęście natrafiłam na przepięknie wydaną pozycję Zbigniewa Beli – O starożytnych antidotach, złotych pigułkach i innych sprawach związanych z historią farmacji z 2013 roku. Znalazłam tam ogrom informacji nie tylko z zakresu historii far […]
Historia zawodu 19
Przytoczę kilka cytatów, by zachęcić osoby zainteresowane do lektury tego wydawnictwa. […] Ostatni element farmakopei norymberskiej9 […], gdzie czytamy m.in., że dobry aptekarz powinien znać łacinę, „nie tylko potoczną, ale też elegancką i specjalistyczną”, powinien nieustannie się dokształcać, być „umiarkowanie zamożny” i dbać o to, aby dla zysku nie robić leków gorszej jakości”; nie powi nien też „ślepo ufać swojej wiedzy”, ale kiedy tylko można „powinien radzić się doświadczonego lekarza, szczególnie w sprawach dotyczących sporządza nia opiatów i innych ważnych leków”; nie powinien mieć „skłonności do ha zardu i podobnych rozrywek, do libacji i pijaństwa i do zdrożnych miłości”; i że powinien być „życzliwy wobec biednych i niewykształconych” i zwracać uwagę nie na ich braki, lecz na ich potrzeby jako osób chorych10. Proszę – jakie aktualne przesłanie! Zbigniew Bela podaje w wątpliwość, czy w starożytności unguentarii faktycznie sporządzali maści. „Unguentum oznaczał pachnący olejek, stosowany do celów pielęgnacyjno-kosmetycznych, a nie maść rozumianą jako półstała postać leku, stosowanego do lokalnego użytku zewnętrznego”11. Aptekarze zajmowali się wytwarzaniem i sprzedażą leków, kosmetyków, „perfum, farb i atramentów, win i wyrobów cukierniczych, świec i wosków do pieczęci i wielu innych jeszcze rzeczy – wiadomo z wielu źródeł”12.
Wyrób świec przez aptekarzy obrazowo przedstawia ekspozycja w parku etnograficznym w Tokarni (Muzeum Wsi Kieleckiej). W każdym muzeum farmacji można znaleźć perełki oraz poznać proces kształtowania się przez stulecia tradycji leczniczych. W zabytkowych wnętrzach dawnego Pałacu Branickich w Białymstoku czuje się zapach i atmosferę apteki z przełomu XIX i XX wieku. W muzeum farmacji 9 Farmakopea norymberska – „Zbiór zasad sporządzania leków, które obecnie są w użyciu, pospolicie nazywany Dispensatorium” to chronologicznie trzecia europejska farmakopea miejska wydana w 1546. łac. „dispensare” – sporządzać, ważyć, rozdzielać, zezwalać.
10 Zbigniew Bela: O starożytnych antidotach, złotych pigułkach i innych sprawach związanych z historią farmacji, Medycyna Praktyczna, 2013, s. 62. 11 Ibid., s. 118. 12 Ibid., s. 97 […]
„Zadam panu jedno pytanie…” – stawiamy rozmówcę w sytu (s. 30)
Praktyczne aspekty pracy w aptece ściwa konfiguracja psuje jednak komunikację, ponieważ farmaceuta może sprawić wrażenie osoby wywyższającej się, nachalnej, powierzchownej. Unikajmy: a. Metakomunikatów, czyli zakamuflowanych informacji przekaza nych razem z komunikatem werbalnym, np.: — „Zadam panu jedno pytanie…” – stawiamy rozmówcę w sytu acji defensywnej, — „To tylko zwykłe działanie niepożądane” – umniejszamy zna czenie działania, które zgłasza nam pacjent. b.
Grupowania pytań zamkniętych, np.: — „Czy stosuje pani leki przeciwzakrzepowe?”, „Czy mierzy pani ciśnienie?”, „Czy robiła sobie pani badania krwi?” – oczywiście wszystkie te informacje mogą być istotne dla wywiadu farma ceutycznego, ale nie możemy ich podać jak serii z kałasznikowa, bo pacjent będzie miał wrażenie, że go przesłuchujemy. Trzeba wpleść między takie pytania parafrazy lub inne elementy roz mowy, by pacjent czuł się swobodnie. c. Pytań sugerujących – często taki styl prowadzenia rozmowy cha rakteryzuje przedstawicieli handlowych.
Strasznie irytowały mnie ich pytania sugerujące, dopóki nie zrozumiałam mechanizmu wkurzenia. Wśród pytań sugerujących pojawiają się następujące: — „Na pewno zgodzi się pani ze mną…”, — „Czy nie sądzi pani, że…”, — „Jestem przekonany, że słyszała pani o…”. Irytują mnie takie insynuacje i sugestie, a kiedyś budziły we mnie nawet agresję. Nikt nie lubi być manipulowany, więc nie stosujmy też takich pytań względem pacjenta: — „Pewnie słyszała pani o nowym leku na zaparcia…”, […]
wszystkie te informacje mogą być istotne dla wywiadu farma
Porozumiewanie się 31 — „Chyba widział pan reklamę tego preparatu?”. d. Udzielania odpowiedzi za rozmówcę: — „Wiem, co chce pan powiedzieć”. Nie można przeszkadzać komuś podczas wypowiadania się.
Skoro zadaliśmy pytanie, wysłuchajmy odpowiedzi. Przerywając, zwyczajnie frustrujemy rozmówcę. Co przeszkadza w słuchaniu? Przede wszystkim skupianie się na sobie, czyli następujące bariery komunikacyjne: — porównywanie – np.
próba przekonania siebie lub rozmówcy, że „ja wiem lepiej”, — domyślanie się – próba zgadnięcia, co „naprawdę” myśli rozmówca, — przygotowywanie odpowiedzi – zastanawianie się nad tym, co należy odpowiedzieć, zanim nasz rozmówca wypowie całe zdanie, — filtrowanie – wybieranie informacji, które nas interesują. Zadając pytanie, oczekujemy pewnej odpowiedzi. Kiedy nasz rozmówca zaczyna opowiadać o innych sprawach, już go nie słuchamy, — osądzanie – np. na podstawie wyglądu drugiej osoby lub jej sposo bu wypowiedzi.
Zakładamy (nawet podświadomie), że jak ktoś nie dba o higienę, to może mieć niedobory percepcyjne lub umysłowe i przestajemy interesować się jego wypowiedzią, — uruchamianie własnych skojarzeń, — utożsamianie się lub opowiadanie własnych, podobnych doświad czeń, — udzielanie rad, zanim problem zostanie w pełni przedstawiony, — przekonanie o swojej racji, — zmiana tematu, jeśli nam nie pasuje lub gdy nie interesuje nas to, co mówi drugi człowiek.
czenie działania, które zgłasza nam pacjent (s. 126)
Praktyczne aspekty pracy w aptece Pigularz w pełnej krasie, czyli receptura Kiedy zaczynam oprowadzanie nowego pracownika czy np. inspektora sanepidu po aptece, zaczynam od „serca apteki”, czyli pomieszczenia receptury. Czyste półeczki i blaty, równo poustawiane butelki i pojemniczki, porządek i schludność – synonim aptekarskiej dokładności.
Nie jest to wcale relikt przeszłości, jak uważają jedni, ani generator strat z tytułu substancji przeterminowanych, jak twierdzą drudzy. Receptura to wciąż opłacalna gałąź farmacji, która rozwija się i ma przyszłość w leczeniu pacjentów. Dlaczego?
Bo przemysł farmaceutyczny nie zaspokoi pewnych potrzeb, które ma indywidualny pacjent: — dermatolog może zapisać unikalny skład maści dopasowany to problemu skórnego chorego, a poza tym jest to ekonomiczniejsze leczenie; — mimo że na rynku istnieje gotowy preparat, okulista zleca przygo towanie kropli ocznych ze składnikiem przeciwgrzybiczym, żeby farmaceuta sporządził lek bez substancji konserwujących, np. dla chorego po zabiegu okulistycznym; — w terapii bólu potrzebne bywają indywidualne mieszanki uwzględniające preferencje pacjenta (np. chory nie połyka table tek).
Pojawiają się nowe możliwości technologiczne, które doświadczony aptek…
Pojawiają się nowe możliwości technologiczne, które doświadczony aptekarz potrafi wykorzystywać podczas sporządzania leków recepturowych. Nie każda apteka może sobie wprawdzie pozwolić na zakup nowoczesnych sprzętów ułatwiających przygotowywanie pewnych postaci leku, nie każdego stać na kapsułkarkę czy na unguator, ale z pewnymi niedostatkami można sobie poradzić inaczej. Dopóki nie mieliśmy swojego miksatora, postaraliśmy się o dzierżawę sprzętu od producenta pojemników do maści. Za niewielki koszt dzierżawy mogliśmy błyskawicznie sporządzać maści i czopki, a producent zarabiał na pojemnikach, które zamawialiśmy. Kapsułkarka nie wszędzie jest niezbędna – jeśli raz w miesiącu trafi się recepta na 20 proszków, to poradzimy sobie rozsypując substancję do opłatków. Jeśli jednak mamy w tygodniu parę ryczałtów, to w takim przypadku warto jest rozważyć zakup sprzętu, żeby pracownik nie spędzał całego dnia, przygotowując proszki dzielone.
Kwestie ekonomii interesują zapewne właścicieli aptek. Jeśli chcemy, żeby receptura była dla apteki opłacalna, musimy zapewnić podstawowe warunki do jej wykonywania i zadbać o to, żeby faktycznie leki recepturowe wykonywać. Przyjmujemy recepty od pacjentów z ochotą, żeby nie czuli, że ktoś im robi łaskę (spotkałam się z takim zachowaniem). Dbamy o jakość wykonywanych leków, czytelność sygnatur i oznaczeń, wyjaśniamy, jak stosować, jak przechowywać. Podręczników dotyczących sporządzania leków recepturowych napisano bez liku – każdy ma zapewne swój ulubiony. W pierwszej kolejności warto zaznajomić się z podręcznikiem dla studentów farmacji Receptura apteczna pod red.
Renaty Jachowicz. Można też wesprzeć się m.in. Ściągą z receptury Wojciecha Chmielaka. Autor bardzo się natrudził, żeby zebrać wiedzę z wielu źródeł w jednym miejscu i udostępnił swoje opracowanie bezpłatnie w Internecie. Możemy też zaznajamiać się z nowościami w czasopismach branżowych, bo podręczniki siłą rzeczy nie aktualizują informacji tak często jak mniejsze wydawnictwa. Sporo ciekawych informacji znalazłam w Recepta.pl oraz w magazynie Biuletyn Informacyjny Kierownika Apteki.
Prawdą jest, że jeśli nie wykonuje się pewnych receptur, to z upływem lat nawet wiedza zdobyta w trakcie studiów może wyparować. Dobrze, […]
Sytuacje apteczne Ludzie, którzy wiele widzieli, mawiają nieraz, że ni…
Sytuacje apteczne Ludzie, którzy wiele widzieli, mawiają nieraz, że nic ich już nie zdziwi. Nigdy tak nie powiem, bo ja ciągle się dziwię. Nieraz dziwi mnie, jak ludzie radzą sobie z różnymi sprawami, które wydają się być ponad ludzkie siły. Albo jak potrafią wspaniale pomagać innym czy zachowywać się z klasą.
Nieraz zdumiewa mnie też, jak głupio czy podle można postępować. W tym rozdziale opowiem o kilku sytuacjach aptecznych, oczywiście nie ujawniając szczegółów, które pozwoliłyby na identyfikację osób czy zdarzeń. Pretensje pacjentów Większość pacjentów ma jakieś pretensje – niekoniecznie do nas, ale to my musimy wysłuchać ich krzyków i uwag, bo jesteśmy „pod ręką”. Możemy starać się im odpowiedzieć na „pytania”, które kierują do nas podniesionym tonem, nierzadko nam ubliżając.
Unikajmy sformułowania: „To nie nasza wina”, „To nie jest pytanie do mnie” itp. Jeśli da się wyjaśnić czy doradzić, próbujmy to zrobić. Pomyślmy, że wzburzenie pacjenta bierze się z niewiedzy/niedoinformowania/niedostatku władz czy możliwości umysłowych i wykażmy się dobrą wolą, tłumacząc cierpliwie. Jeśli pacjent mimo naszych prób rozwiązania jego problemu czy wyjaśnienia jego wątpliwości nadal na nas napada, wtedy z czystym sumieniem zakończmy rozmowę (wdzięk i cierpliwość też mają swoje granice).
wszystkie te informacje mogą być istotne dla wywiadu farma (s. 138)
Praktyczne aspekty pracy w aptece Poniżej zaledwie kilka przypadków: — „Dlaczego w listku jest siedem tabletek?! Powinno być dziesięć!” – tłumaczymy, że producent ustalił liczbę tabletek w blistrze na zapas tygodniowy, a blistrów w opakowaniu umieścił cztery. Owszem, może bardziej logiczny byłby zapas na 30 dni w opako waniu, niemniej taką decyzję podjął producent. — „Dlaczego lekarz wypisał wszystko na jednej recepcie?!” – w przy padku recepty elektronicznej tłumaczymy, że nie ma znaczenia, że np. pięć pozycji jest w jednym pakiecie, bo każdą z nich pacjent może wykupić w innej aptece. Jeśli ponadto ma on np. wypisany zapas leku na pół roku, poinformujmy, że nie musi od razu wy kupywać całości.
Jedyny wymóg to zmieścić się w dacie ważności recepty. W przypadku recepty papierowej 1 kwietnia 2020 roku odebrano nam możliwość wystawiania odpisów, za to dano prawo do wystawienia recepty farmaceutycznej na nowych zasadach. Jeśli jest to uzasadnione, to korzystamy z tej możliwości. To pacjent decyduje o tym, czy chce wykupić całość, czy będzie chciał przyjść kolejny raz itp. — „Dlaczego nie mam tego za darmo?! Mam 75 lat!” – brawo, chciałoby się rzec, ale powiedzmy tylko tyle, że np. dany lek nie jest refundowany dla seniora, albo że specjalista nie może wypisać recepty z uprawnieniem S (stan prawny sprzed lipca 2020 roku).
Aby uzyskać receptę z maksymalną refundacją, należy się udać do lekarza rodzinnego. Nieraz pozwalam sobie na komentarz, że dla seniora chętnie byśmy dali wszystko bezpłatnie, ale niestety Mi nisterstwa Zdrowia na to nie stać. Pacjent wtedy zaczyna dopusz czać myśl, że to nie nasza zła wola, tylko tzw. siła wyższa). — „Dlaczego nie daliście mężowi tego leku z Kutna?! Zawsze ten był!” – otóż na recepcie wypisano lek producenta z Warszawy i przy wszystkich naszych zdolnościach czytanie w myślach rzadko nam wychodzi. Co powiedzieć awanturnicy?
Prawdę. Lek wydano zgodnie z receptą, a pan podkreślił, że nie chce żadnych […]
Praktyczne aspekty pracy w aptece Trudny pacjent Nigdy nie podobało mi… (s. 162)
Praktyczne aspekty pracy w aptece Trudny pacjent Nigdy nie podobało mi się to sformułowanie. Niestety funkcjonuje ono w środowisku aptekarzy, wywołując u wielu spotnienie dłoni i suchość w jamie ustnej. Jeśli w ogóle można mówić, że chory jest „trudnym pacjentem”, to trzeba sobie postawić pytanie: kto to taki? Pewnie odpowiedzi uzyskamy tyle, ilu jest farmaceutów, np.: 1.
maruda, który sam nie wie, po co przyszedł; 2. dociekliwy badacz, który chce znać skład otoczki tabletki powle kanej; 3. gbur; 4. erotoman-gawędziarz; 5.
pacjent wiecznie niezadowolony z ceny leku; 6. „obczytany” internauta. Może zatem pacjent z jakiegoś powodu jest „trudny” dla konkretnego aptekarza? Może wystarczy znaleźć rozwiązania w danej sytuacji, a pacjent przestanie sprawiać „problemy”?
Odnosząc się do powyższych przykładów, poszukajmy takich sposobów: 1. Maruda – po dokładnym wywiadzie można mu zaproponować konkretny produkt i wybawić pacjenta od konieczności podej mowania decyzji, jeśli widzimy, że nie umie lub nie chce jej sam podjąć.
Proszę – jakie aktualne przesłanie!
Dociekliwy badacz – sprawdzamy skład otoczki, jeśli dane są dostępne, i podajemy je pacjentowi. Oczywiście jest to przykład przejaskrawiony, ale zdarzyło mi się, że pacjent szukał prepara tu witaminy C, w którym nie ma dwutlenku tytanu, albo chciał wiedzieć, jaki typ makrogolu zastosowano, żeby uzyskać tablet kę o przedłużonym uwalnianiu. Czasami zdarza się sytuacja, że mamy kolejkę, a dociekliwy pacjent zadaje nam kłopotliwe pytanie (tzn. takie, na które trudno szybko znaleźć odpowiedź). Dajmy sobie czas. Można zapytać pacjenta, czy przygotować mu odpo wiedź i np. zadzwonić do niego później, czy woli poczekać, aż skończymy obsługiwać innych chorych.
Większość ludzi rozumie, gdy wytłumaczymy, że w tej chwili presja kolejki nie pozwala nam zagłębić się w temat, ale nie pozostawimy pytania bez odpowiedzi. 3. Gbur – tu jest pole do popisu! Każdy prawdopodobnie znalazł swoją metodę na chamstwo niektórych ludzi. Można lodowato: „Proszę nie podnosić na mnie głosu”, można załagodzić: „Ro zumiem pana wzburzenie. Niestety jest to niezależne ode mnie” – można opracować całą gamę błyskotliwych odpowiedzi, które rozładują sytuację. Niemniej zawsze pozostaje margines „chamów z powołania” i „bezczelnych gratis”, którzy po prostu chcą zrobić awanturę lub którzy nie chcą ani wyjaśnień, ani załatwienia spra wy, tylko wolą sobie powrzeszczeć.
4. Erotoman-gawędziarz – proponowana technika obronna: swo boda i dowcip, który zbije erotomana z pantałyku. Panowie często pozwalają sobie na niewybredne żarty. Minął czas szacunku do farmaceuty, a kobiety za pierwszym stołem często padają ofiarą kretyńskiego zachowania „pacjentów”. Jeśli pan uważa, że jest zabawny, to spróbuje różnych sposobów, by wprawić dziewczynę w zakłopotanie. Niektórzy nawet chcą w ten sposób flirtować. Lepiej się nie oburzać, nie czerwienić i nie płakać, lecz obrócić pseudożart przeciw dowcipnisiowi.
Przykład z życia wzięty (po dziw dla refleksu aptekarki): „Bardziej niż te tabletki pomogłyby mi okłady z piersi, wie pani?” – lubieżny uśmiech nie pozostawiał […]