Kompendium „Probiotyki i prebiotyki” powstało, bo pytanie „co na osłonę po antybiotyku?” pada w aptece codziennie, a odpowiedź zbyt często bywała przypadkowa. Rozmawiamy z redaktorem naukowym o tym, jak wyglądała praca nad książką.
Skąd pomysł na osobną książkę tylko o probiotykach?
Rynek probiotyków rośnie szybciej niż większość obszarów suplementacji, a wiedza za pierwszym stołem za tym nie nadążała. Farmaceuci polecali często z przyzwyczajenia albo „bo się sprzedaje”, a nie według szczepu i wskazania. Brakowało jednego źródła, które porządkuje to w oparciu o wytyczne, a nie o ulotki producentów.
Co było najtrudniejsze przy doborze treści?
Szczepozależność efektu. Ten sam gatunek bakterii w różnych szczepach ma różne dowody – jedne mają solidne badania w konkretnym wskazaniu, inne praktycznie żadnych. Najwięcej czasu zajęło oddzielenie tego, co ma potwierdzenie, od marketingu, i poukładanie preparatów według wskazań: antybiotykoterapia, biegunka podróżnych, zespół jelita drażliwego.
Dla kogo jest to kompendium?
Przede wszystkim dla farmaceutów i techników przy pierwszym stole, ale korzystają z niego też lekarze. Ułożyliśmy je tak, żeby dało się z niego wyjąć szybką rekomendację w kilka sekund, a w razie potrzeby sięgnąć po pełniejsze uzasadnienie.
Probiotyk dobiera się do szczepu i wskazania, a nie do koloru opakowania.
Jedna rada dla farmaceuty, który chce polecać świadomie?
Zacznij od celu: po antybiotyku, biegunka, IBS? Dopiero potem dobieraj szczep z udowodnionym działaniem w tym konkretnym wskazaniu. Reszta to właściwa dawka i pilnowanie, żeby pacjent dokończył kurację. Tyle wystarczy, żeby przestać polecać „na ślepo”.
Powiązane webinarium: Probiotykoterapia w świetle EBM →
